Gdy tłumacz zamienia się miejscami z pisarzem

Gdy tłumacz zamienia się miejscami z pisarzem

Stosunkowo rzadko mamy okazję przeczytać książkę napisaną przez tłumacza (angielskiego może napotkamy najczęściej), z racji zajmowania się przezeń przekładami pisemnymi i ustnymi będącego ściśle zajętym człowiekiem. Napisaną a nie przełożoną. Bo współautorstwo przekładającego jest niekwestionowane, gdy powstają arcydzieła przekładu. Ale o tym zda się napisać osobno.Jeśli już jednak tłumacz przysięgły pisze książkę, to przeważnie tematycznie jest ona skierowana na translację, zagadnienia tłumaczeniowe. Gdy wydawnictwo uraczy nas tomikiem takim, jak „Na przykładzie o przekładzie” na pewno warto po niego sięgnąć.

Raz, z  racji na przedmiot tłumaczenia stanowiącego kanwę książki wraz z osobą jego autora. Jest to „Europa” angielskiego historyka Normana Daviesa. Skoligaciwszy się z polską rodziną Davies powiązał swoje życie z naszym krajem. Posiada nawet polskie obywatelstwo, o odznaczeniach nie wspomniawszy, jednak mieszka w Londynie, gdzie na University College London piastuje katedrę  profesora zwyczajnego w Szkole Studiów Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich.

Książka, o której dziś piszę, powstała jako reminiscencje tłumaczenia, a dosłownie nazwała ją autorka, p Elżbieta Tabakowska, „Rozprawą tłumacza z Europą Normana Daviesa”. To rzadkość, jak wspomniałem, gdy tłumacz staje się pisarzem, a pisarz opatruje wstępem książkę i to pisaną o sobie i swoim dziele literackim.

Co pisze Norman Davies o książce tytułem wstępu?

Przede wszystkim, pierwsza poważna myśl Profesora przelana tutaj na papier, to myśl o nieprzewidywalnym w historii europy (sic!) – pisząc „Europę” nie spodziewał się jej wydania w krajach za żelazną kurtyną. Wobec tego, pisząc,  autor nie myslał o możliwościach i zarazem problemach przekładu na inny język (a zwłaszcza na język polski). Stąd nie ograniczywszy się pisał takie „zwariowane” onomatopeiczne  zdanie „ proliferating profusion of possibile political permutations…”

Tłumacz podjął to wyzwanie, przekładając z angielskiego na zdanie polskie, które ostatecznie nie weszło w tej formie do pierwszego wydania: „paleta potencjalnych permutacji politycznych pośród pączkujących NARODÓW …” (uwaga! Tutaj tłumacz rozpisała konkurs na synonim dla „narodu” zaczynający się na „p”!) i tak dalej.

Dalszy ciąg tytułem wstępu to peany na cześć tłumacza a zarazem autorki „o przekładzie na przykładzie” p Tabakowskiej.

Dalszy ciąg wkrótce nastąpi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *