Timothy Garton Ash angielski publicysta i pisarz, który w latach 80 spędził sporo czasu w ówczesnych krajach obozu socjalistycznego, takich jak Niemcy Wschodnie, Czechosłowacja czy Polska Rzeczpospolita Ludowa i i zajmował się tematyką wschodnioeuropejską w swojej twórczości, zawarł wynikłe z podróży refleksje i przemyślenia w zbiorze esejów zatytułowanym “Pomimo i wbrew”. Pobyt w ówczesnym NRD zaowocował esejem poświęconym stosunkom niemiecko- niemieckim, czyli pomiędzy dwoma ówczesnymi państwami niemieckimi, wschodnim i zachodnim. Bardzo błyskotliwa analizę autor zawarł w eseju o Bertoldzie Brechcie. Tematyka Polska była często obecna w zbiorze.

Socjologiczna analiza antysemityzmu to jeden z tematów przewodnich, gdy autor pisał o Polsce i Polakach. Częściowo polemicznie odnosi się do izraelskiego serialu “Shoah”, jednak błyskotliwość autora może przyćmić pewne nieścisłości, uogólnienia i typowo brytyjskie spojrzenie z dużego dystansu w połączeniu z małą znajomością polskich realiów.

Timothy Garton Ash analizuje sprawę założenia niemieckich obozów zagłady na terenie okupowanej Polski, sugerując, że Niemcy wybrali Polskę z powodu bądź neutralnego bądź negatywnego stosunku ludności miejscowej do Żydów. Po głębszym zastanowieniu się i przeanalizowaniu tych argumentów świadomy czytelnik dochodzi jednak do innych wniosków. Warto przytoczyć fakt że obóz Oświęcim czyli Auschwitz został założony już w 1940 roku jako jeden z trzech obozów zagłady obok Stutthof i Majdanku do którego zwożono ludność polską. 

14 czerwca 1940 roku w Auschwitz. Warto przypomnieć z okazji rocznicy przypadającej w tym miesiącu. W tym bowiem dniu do Auschwitz przybył pierwszy transport 728 więźniów z Tarnowa. Więźniów – głównie Polaków – witał SS Hauptsturmfuhrer Karol Fritsch takimi słowami: przybyliście tutaj nie do sanatorium tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego z którego nie ma innego wyjścia jak przez komin. Jeśli się to komuś nie podoba to może iść zaraz na druty. Jeśli są w transporcie Żydzi to mają prawo żyć nie dłużej niż dwa tygodnie, księża miesiąc, reszta trzy miesiące.

Czytelnik książki Asha obeznany z realiami historycznymi okupowanej Polski łatwo zda sobie sprawę z tego, iż Oświęcim był dla Niemców dogodną lokalizacją na terenie okupowanym, gdyż przebywały do niego transporty przede wszystkim z Polski. Wspomnijmy chociażby Hanię Smoleńską. To  harcerka studentka, autorka znaku „Polska walcząca”, która jako 22-latka trafiła do Auschwitz, gdzie przeżyła trzy miesiące. Nikomu nie trzeba przypominać bohaterskiej postawy szaleńczo odważnego Witolda Pileckiego, który pojechał do obozu koncentracyjnego dobrowolnie, nie można zapomnieć o męczeńskiej śmierci św Maksymiliana Maria Kolbe, który oddał życie za ojca rodziny Gajowniczka. To najbardziej znane osoby narodowości polskiej które zginęły w Auschwitz a było ich przecież ponad 70 tysięcy. 70 000 Polaków.

Brytyjski autor zdaje się zapomniał o hitlerowskim planie eksterminacji narodu polskiego wdrożonym w życie od początku wojny. Obóz Auschwitz był pod ręką, był na miejscu i nie trzeba było daleko wozić więźniów. Od początku okupacji w procesie systematycznego wyniszczenia narodu polskiego, osłabiania jego potencjału intelektualnego, istotną rolę odgrywały różnego rodzaju miejsca uwięzienia areszty a przede wszystkim obozy koncentracyjne – pisał historyk Tadeusz Peiper. Niektórzy osadzeni w obozie Auschwitz Polacy byli zakładnikami. To znaczy rozstrzeliwano ich w odwet za akcje ruchu oporu w przypadku, gdy sprawców zajścia nie udało się złapać.

Zdarzało się, że więźniowie Oświęcimia przybywali do obozu już z wyrokami śmierci . Były to osoby skierowane przez niemiecką policję, która umieściła w aktach osobowych adnotacje: „Rückkehr unerwunscht”, czyli powrót niepożądany, lub którzy mieli w aktach naniesiony czerwony krzyżyk.

Obóz koncentracyjny Auschwitz był również dla Polaków miejscem tak zwanej eutanazji czyli zabijania osób nieuleczalnie chorych i chorych psychicznie, a także osób starszych zniedołężniałych. Jednego dnia czerwcowego w 1942 roku zabito 566 pacjentów szpitali psychiatrycznych w Kobierzynie i Kalwarii. Pod koniec tego roku zamierzano również do Auschwitz deportować wysiedlono ludność z południowo-wschodniej części generalnego gubernatorstwa z Zamojszczyzny. Nieoczekiwana klęska Niemców na froncie wschodnim przekreśliła te plany. Ogółem do obozu wysłano 1301 osób, z których większość zginęła z zimna i głodu lub została zabita zastrzykami fenolu bądź zagazowana w komorach gazowych.

To w skrócie to, co należałoby pamiętać o tym czym był obóz koncentracyjny Auschwitz dla Polski i Polaków. Psychologiczna analiza brytyjskiego autora zdaje się być mocno nietrafiona gdyż bazuje na innych przesłankach, zaś autor nie zdaje sobie sprawy z całości terroru stosowanego wobec Polski i Polaków przez niemieckiego okupanta. 

A co mówi o byłbym okupancie i zaborcy prezydent Poznania Jaśkowiak?

Tu mija 81 rocznica pierwszego transportu do Oświęcimia a prezydent wypowiada się w Gdańsku o pruskim elemencie „który nas wiąże dzięki któremu się świetnie rozumiemy. (…) Z tej wiedzy i nauki należy i warto czerpać w związku z tym tak dobrze się u siebie wzajemnie czujemy” (cytat dowolny). Czy prezydent Jaśkowiak zapomniał, że Prusacy i ów pruski element i owa “obecność w Prusach” to nic innego jak zabory, katorga, prześladowania Polaków podczas zaborów a potem masowe mordy,  bombardowane szpitale i szkoły, planowa eksterminacja podczas zbrodniczej II wojny światowej? Jak panu nie wstyd, prezydencie Poznania!

W łatwy sposób napluł pan poznaniakom w twarz, kojarząc poniekąd Wielkopolan z Hindusami. W Indiach, gdzie angielscy okupanci przynieśli dobre rzeczy: kolej, postęp naukowy i kulturowy, medycynę i język – w zamian za okupacyjny terroryzm i zamordyzm. Czy taka była myśl przewodnia?

Powinien Pan przeprosić.